Ceny drzewołazów w polskich sklepach terrarystycznych

<< < (2/10) > >>

malthus:
Orinoko ma racje, dokonałeś porównania cen, których porównywać ze sobą nie można, gdyż są to jakby dwie różne płaszczyzny, ceny z polskich sklepów należy porównać z cenami sklepów zagranicznych, a ceny giełdowe, czy też ceny jakie oferują czescy hodowcy porównuj z cenami jakie uzyskasz u polskich hodowców, a te kształtują się na zbliżonym poziomie i tu już nie ma takiej dysproporcji, na obronę sklepów mogę dodać jeszcze jedynie to że są one płatnikami VAT i innych podatków, co także wpływa na cenę żab.
Poza tym każdy z Nas ma wybór, czy kupi od hodowcy czy ze sklepu, nie trzeba jechać na zagraniczne giełdy by kupić tam tańsze żaby, jest wiele osób oferujących za niewielkie pieniądze pośrednictwo. Z własnego doświadczenia wiem, że im więcej się kupuje u jednego sprzedającego żab tym jest bardziej skłonny opuścić cenę, dlatego warto czasem robić wspólne zakupy.
Natomiast to, ze ceny żab w polskich sklepach są wysokie to nie ma wątpliwości, tytko że zawsze w sklepie jest drożej niż u producenta, hodowcy, czy też bezpośredniego wytwórcy danego dobra.

norbie:
Dobry wieczór :)

gosia_100B, Denton:

Analizę cen oparłem wyłącznie w oparciu o strony internetowe wymienionych sklepów.
Jeżeli strona internetowa sklepu jest nieaktualna, to odpowiada za ten stan rzeczy wyłącznie ten sklep.
Pojawia się więc pytanie w jakim celu na stronie internetowej danego sklepu zamieszcza się informacje o cenach żabek, których sklep nie posiada już w ofercie. Przecież taka informacja najzwyczajniej w świecie wprowadza potencjalnych kupujących w błąd.

Uważam, że powody mogą być dwa:
1.   niedbalstwo sklepu – najprostsze rozwiązanie, jakie przyszło mi do głowy,
2.   celowy przekaz, który można logicznie odczytywać wyłącznie jako informację: aktualnie nie posiadamy w ofercie danych żabek, ale jeśli będą dostępne, to w cenach podanych na naszej stronie internetowej.

W sytuacji opisanej w pkt 2 konsekwencją, być może nie do końca uświadomioną przez sklep, jest sugerowanie obowiązujących w Polsce cen żabek. Zwłaszcza, że podobna sytuacja jak na stronie internetowej Szreka jest także w innych sklepach terrarystycznych (Gady-Gady i Biofil).
Wg mnie do cen sklepowych w dużej mierze odnoszą się polscy hodowcy oferujący do sprzedaży swoje dendrobatesy i choć oferują żabki w cenach niższych niż sklepowe, to nadal są one dość wysokie. Jako przykład mogą posłużyć w miarę aktualne (pojawiające się cyklicznie od kilku tygodni) ogłoszenia na tcp o sprzedaży auratusów i leucomelasów.
Tak na marginesie nie mogę sobie wyobrazić, żeby dzisiaj w Polsce jakiś hodowca zdecydował się sprzedać np. azureusa (choćby miesięcznego) za odpowiednik 35-40 euro. Oczywiście za ten stan rzeczy nie obwiniam polskich hodowców, tylko niesolidne sklepy terrarystyczne.
Dlatego osobiście uważam, że najlepszym rozwiązaniem, ponieważ najuczciwszym wobec kupujących, jest usunięcie ze strony internetowej sklepu cen zwierząt, które akurat nie są dostępne (tak jest w Goannie) lub w ogóle zrezygnowanie z podawania na stronie internetowej szczegółowych informacji o dostępnych gatunkach i cenach zwierząt, z powodu częstych zmian asortymentu (jak na nowej stronie Iguany – kto jest zainteresowany nabyciem konkretnego zwierzaka, to wszystkie szczegóły może załatwić mailowo lub telefonicznie, albo osobiście w sklepie).

Orinoko, Malthus:

Nie popełniłem żadnego błędu porównując ceny sklepowe z cenami giełdowymi i cenami hodowców. Zrobiłem to świadomie, ponieważ z punktu widzenia konsumenta nie ma żadnego znaczenia, czy sklep musi płacić jakieś daniny publiczne, opłacać pracowników itp. Mnie jako konsumenta kompletnie to nie interesuje. Liczy się cena. I możliwość wyboru najlepszej, czyli z reguły najtańszej, oferty.
A żeby ceny w Polsce, zwłaszcza w polskich sklepach terrarystycznych, były niższe i porównywalne choćby z cenami hodowców czeskich, niemieckich lub holenderskich, to musi być zdecydowanie większa podaż żabek.
Zgadzam się z Wami, że ceny u polskich hodowców są na akceptowalnym poziomie. Sam kupowałem Paweł od Ciebie leucomelasy i jak już pisałem wcześniej, byłem z transakcji bardzo zadowolony. Bo przecież nie chodzi tylko o cenę lecz także o świadomość, że kupuje się żaby od kogoś, który o nie dba najlepiej, jak tylko można i jest hodowcą z czystej pasji, a nie wyłącznie z powodów merkantylnych.

Problemem jest jednak to, ze żabek w Polsce jest po prostu mało.
Nawet tak wytrawni hodowcy jak Wy nie jesteście w stanie oferować nieustannie żabek do sprzedaży. Takie oczekiwania można mieć wyłącznie wobec terrarystycznych sklepów, dla których sprzedaż zwierząt jest przecież sensem istnienia.
Gdzie początkujący hodowca np. z Rzeszowa, Gdańska lub Białegostoku może kupić 19 listopada 2009 roku w rozsądnej cenie jakieś podstawowe gatunki dendrobatesów, takie jak auratus zielony lub liściołaz paskowany?
Wyjazd na zagraniczną giełdę lub do zagranicznego hodowcy w jego przypadku jest kompletnie nieopłacalny, z uwagi na odległości. Polscy hodowcy aktualnie tych gatunków nie oferują do sprzedaży.
Pozostaje tylko zakup w polskim sklepie terrarystycznym ze świadomością, że przepłaca się o co najmniej kilkadziesiąt procent.
Oczywiście początkujący hodowca może kupić tricolory, oferowane aktualnie przez polskich hodowców w super cenach – ale to przecież jest tylko jeden gatunek. Część hodowców kupi tricolory tylko dlatego, że są tanie. Uważam, że jest to najgorsze kryterium wyboru na początku przygody z drzewołazami.

Dlatego sądzę, że jedynym rozwiązaniem jest masowy import żabek różnych gatunków i z różnych źródeł, a następnie sprzedaż lub wymiana za pośrednictwem tego forum, bo tak jest chyba najprościej.
Dodatkowo zróżnicuje się pula genetyczna żabek, co w przyszłości będzie miało znaczenie dla kondycji fizycznej dostępnych w Polsce osobników.

Oczywiście tak samo jak shin i Malthus jestem za zorganizowaniem zbiorowego importu. Dobrze by jednak było, aby więcej osób zdecydowało się na ten krok, tak aby inwestycja była jak najtańsza. Nie piszę opłacalna, bo do naszego hobby, jak już napisał Orinoko, zawsze trzeba dokładać :).

12 grudnia br. jest najbliższa giełda w Hamm.

Pozdrawiam

mayadam:
Czytam to i nie obraź się o to co napiszę.
Piszesz o podaży, a praktycznie w ogóle nie zwracasz uwagi na popyt. Rozumiem Twoje roszczenia, ale nie zgadzam się z Tobą w tym co piszesz. Jeśli chodzi o drzewołazy to w Polsce jest nadal małe zainteresowanie nimi, tak więc w przypadku sklepu czy tutejszych hodowców trzeba je kupić na zagranicznej giełdzie, a to związane jest z poniesionymi kosztami. I Gdy w przypadku hodowców jest to pasja to w przypadku sklepu dochodzą jeszcze dodatkowe koszta które już wymieniłeś. Gdybym sklep wiedział że żaby które sprowadzę lub wyhoduję zejdą na pniu bo jest na nie popyt, to robiłbym wszystko aby obniżyć ceny.
W przypadku hodowców również trzeba się liczyć z faktem że ponoszą oni koszta związane z hodowlą które się nawet nie przekładają na dochód z niej. Pasja pasją ale sam się przekonasz gdy zaczniesz rozmnażać drzewołazy.
Rozumiem że z punktu widzenia konsumenta jest to nie istotne, bo chcesz kupić tanio żaby.

orinoko:
Witam ponownie, cały czas za przykład stawiasz ceny z zagranicznych giełd nigdy do takich nie dojdziemy w tym kraju .Spytam czy rejestrowałeś kiedyś swoje rozmnożone żaby .Najpierw wizyty weterynarza za które na końcu płacisz za protokół 17 zł potem rejestracja w starostwie gdzie płacisz za gatunek 27 zł teraz masz przykładowo 3 -4 gatunki łatwo policzyć .Nie wspomnę jak to wygląda, na ten temat może coś powiedzieć Adam( teraz to przerabia). Zagraniczni hodowcy sprzedają nam żaby na własnoręcznie wystawionych papierach nie mają tyle zachodu co my(nie wiem jak jest w Czechach)no i co najciekawsze sprzedaną żabę znowu trzeba wyrejestrować dzięki Bogu za to się nie płaci .tak to wygląda w moim przypadku ,to może być następny temat do rozmowy bo jeśli się dobrze oriętuję to w tym kraju co starostwo co weterynarz to inaczej.Zapomniałbym na początku miałem odbiór skrzeku potem odbiór kijanek a dopiero na końcu żab i na wszystko protokoły,po paru latach przecierania szlaku żabowego na dzień dzisiejszy jest już łatwiej ale tylko dzięki mądrości naszego weterynarza .

norbie:
Cześć

Mayadam - nie robiłem żadnej pogłębionej analizy ekonomicznej i faktycznie nie mam pojęcia jaki w Polsce jest popyt na żabki. Mam tylko subiektywne przeświadczenie, po rozmowach z różnymi hodowcami, że nie jest on znowu taki mały. No ale jak jest naprawdę można sprawdzić tylko empirycznie, tzn. spróbować zorganizować wspólnie import niedostępnych lub trudno dostępnych w Polsce gatunków. Napiszę o tym za chwilę w osobnym wątku.

Orinoko - w Czechach dendrobatesy nie podlegają rejestracji.
Piszesz o protokolarnym odbiorze skrzeku i kijanek - zupełny odjazd, jakiemuś urzędnikowi coś niewłaściwie zaiskrzyło na synapsach. Na 100% żaden przepis nie nakazuje rejestrować skrzeku i kijanek.
Oczywiście zgadzam się z Tobą, że przez obowiązek rejestracyjny i związane z tym koszty żaby zawsze będą droższe w Polsce niż np. w Czechach.
Mnie irytuje przede wszystkim zaciemnianie obrazu sytuacji ze strony polskich sklepów terrarystycznych, bo naprawdę trudno mi uwierzyć, że musi być w nich drożej nawet o 100% lub więcej niż na zachodzie Europy lub w Czechach.
Cały czas się zastanawiam jak to jest, że specjalistyczny sklep zajmujący się tylko żabami, taki jak np . Peruvian-frogimport.com ma galactonotusy za 42,50 euro, a polski sklep, którego właściciela cenię za profesjonalizm i empatię wobec upierdliwych klientów, ma te żabki za 280 zł. Mógłby mieć trochę taniej, ale nie musi, bo nie ma konkurencji. Jeżeli polscy hodowcy rozmnożyliby galactonotusy i sprzedawali je po ok.180 zł, to sklep również musiałby obniżyć ceny.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona